NIEŚMIERTELNIKI NOSZĘ NA SZYI


Z wyrytą datą urodzenia. Twojego. 

Na kiczowatym łańcuszku ze srebrnymi

 kulkami, zakupionym na Woodstocku.

Jestem hipisem z raną postrzałową w czole

mam stygmaty – spracowane dłonie – TU rzecz święta

z każdym kolejnym żeliwnym ruchem żłobiącym dziurkę

w nodze, czuję się jakbym gruchotał kość za kością

TRACH poszła piszczel

TRACH teraz serdeczny

Następnie ciemię, wciąż jeszcze miękkie, nieukształtowane,

wrażliwe na mocniejsze ciosy, które zwykle kończą się śmiercią.

U mnie śmierć jest już stałym gościem, każdego dnia jestem tak

śmiertelnie znudzony, zawiedziony na śmierć,

że wręcz nieśmiertelny. I przy tym zostańmy.

Nie należę do tego świata, a mimowolnie,

powoli staję się jego częścią.

 

27.02.19